Screen shot 2014-08-25 at 7.52.01 PM

Self-branding w życiu zawodowym, czyli ile jeszcze masek możemy założyć

tekst: Aleksandra Glabas

Zacznę banalnie – nikt nie ma wątpliwości, że internet zmienił świat nie do poznania. Nikt już się nawet nad tym nie zastanawia, bo stało się to dla nas “oczywistą oczywistością”, cytując klasyka. Naturalnym jest więc, że zmienił także i nas – jego użytkowników. Pomińmy kwestie wygody
i nieograniczonego dostępu do informacji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Bądźmy egoistami
i skupmy się na sobie i tym, jak wpłynęła na nas możliwość pokazania się całemu światu.

Internet dał nam niesamowitą możliwość – stworzenie nowych siebie – zupełnie od nowa lub podreperowania tego, jakimi jesteśmy. Z jednej strony sieć www daje anonimowość tym, którzy właśnie jej pragną. Po drugiej stronie ekranu i klawiatury może siedzieć każdy, nie pokazując swojej prawdziwej twarzy. Z drugiej jednak strony, internet pozwala pokazać siebie, z dosłownie każdej strony i to na światowym forum. Nagle okazało się, że za pomocą kliku kliknięć możemy wykreować się na takich, jakimi zawsze chcieliśmy być. Nie mówię tu tylko o naszej strefie prywatnej, tym bardziej o tworzeniu fałszywych profili, by w wirtualnym świecie żyć życiem innych, choć to już powszechnie spotykana praktyka. Internet pozwala nam bowiem kreować także nasz wizerunek zawodowy, to jak będą postrzegać nas potencjalni pracodawcy, klienci czy konkurenci z branży. Szeroki dostęp do wiedzy, którą jeszcze niedawno posiadali głównie specjaliści od PR i stosowali ją
w odniesieniu do osób publicznych lub firm, pozwala zaadaptować te zasady do autokreowania wizerunku przeciętnemu Kowalskiemu.

Jak to się stało, że nagle zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak ważny i ile wart jest dobry wizerunek? Cóż, porzekadło „jak cię widzą, tak cię piszą” znane jest  od pokoleń. Od lat też zakładamy kolejne maski – inną mamy dla przyjaciół, inną dla sąsiadów, inną zakładamy w kontaktach z obcymi. Maski, które zakładamy (lub “gęby”, które po gombrowiczowsku są nam “przyprawiane”) każdego dnia, upiększają nas i zmieniają w takich, jakimi chcielibyśmy być lub takich, jakimi chcieliby nas widzieć inni. Teraz mamy możliwość założenia nowej, wirtualno-zawodowej maski.

Teraz mamy możliwość założenia nowej, wirtualno-zawodowej maski, ponieważ internet dał nam nowe narzędzia. To właśnie dzięki nim cały świat może zobaczyć, jakie kontakty zawodowe nawiązaliśmy (nikt przecież nie musi wiedzieć, jak bardzo zaawansowane one muszą być),
na jakich imprezach branżowych bywamy, a nawet jak spędzamy wolny czas, co również może przecież wpływać na nasz wizerunek zawodowy. To, co odróżnia pokazywanie swojego życia w mediach społecznościowych, od „analogowego” kreowania samego siebie, to nie tylko zasięg, ale
i możliwość wyboru, co postanawiamy upublicznić. To użytkownik decyduje o tym, co napisze na swoim wallu na Facebooku czy jakie zdjęcie wrzuci na Instagrama. To użytkownik decyduje o tym, jaki przekaz trafi do sieci, w jakim świetle się przedstawi i co pojawi się po wpisaniu jego imienia
i nazwiska w wyszukiwarkę Google’a. Sami pracujemy na wypozycjonowanie siebie w wirtualnym świecie i robimy to z coraz większą świadomością.

text by Aleksandra Glabas

Advertisements
Posted by:igor marcel

Freelancer art consultant, trendhunter